Puste kieszenie to znak, że zjadły Cię długi

Długi – jak sobie z nimi radzić

autor
Brak komentarzy

Wydając więcej niż zarabiamy, możemy w prosty sposób popaść w długi. Nie jest to jeszcze finansowy koniec świata, ale mocno to nas do niego zbliża. Najważniejsze to podjąć odpowiednie kroki i zawalczyć o życie bez zadłużenia. Odrzuć tą ciężką kule u nogi  i zacznij biec w kierunku finansowej niezależności.

Wracamy do naszego cyklu związanego z oszczędzaniem pieniędzy. Do tej pory przygotowałeś sobie odpowiednią bazę "treningową" aby zacząć wreszcie oszczędzać - wyliczyłeś już swoją wartość netto. Dzięki niej poznałeś finansowy punkt w jakim aktualnie się znajdujesz oraz w jakim kierunku zmierzają Twoje finanse. Zapewne przeczytałeś również artykuł dotyczący budżetu domowego i pobrałeś dołączony do niego arkusz kalkulacyjny. Jego zadaniem jest zbudowanie w Tobie nawyku kontroli swoich wydatków i planowania przepływu pieniędzy. Oba będą punktem wyjścia do dalszej części cyklu związanego z budową Twoich oszczędności.

Odniosę się jeszcze na chwilę do ostatniego artykułu, który pojawił się na blogu - Jak mądrze uzupełnić budżet domowy. Starałem się w nim doradzić Ci jak zaplanować wydatki na najbliższy miesiąc aby zostały jakieś nadprogramowe pieniądze. W tym samym tekście podpowiedziałem również jak ograniczyć koszty w jednym miejscu
i przesunąć w ten sposób zaoszczędzone pieniądze w inne. Zajrzyj do tego wpisu, ponieważ wiedza tam zawarta może być przydatna. Po za tym będę się często do niej odnosił w poniższych akapitach.

Posiadając długi na pewno też je wpisałeś do swojego budżetu domowego. Mam na myśli raty, które musisz płacić co miesiąc. Liczę, że pomimo tego balastu Twój budżet nie został przekroczony. Jeśli jednak tak - to trzeba coś z tym zrobić. Dlaczego? Ponieważ jest to sytuacja prowadząca w prostej linii do zwiększenia się Twojego zadłużenia. Nie przeciągając dalej wstępu przejdźmy do tematu radzenia sobie z długami.

Przypomnienie z lekcji matematyki

W pierwszej kolejności chciałbym teraz wrócić do podstaw matematyki. To o czym wspomnę - za moich młodzieńczych czasów - zaliczało się do zakresu materiału
z klas 1-3. To był wspaniały czas. Cztery godziny lekcyjne, a później spokojnie wracałem do domu. Czasami chyba każdy chciałby wrócić do tego beztroskiego okresu ze swojego życia. Nie mniej właśnie wtedy poznawałem wraz z klasą znaki większości i mniejszości. Na klawiaturze komputera oznaczone symbolami ">" i "<". Dla nas dzieci były to pojęcia mocno abstrakcyjne. Znaczki jak każde inne 🙂 Wracając jednak do lekcji matematyki
z naszą wychowawczynią. Jak najłatwiej wyjaśnić siedmio-ośmioletnim dzieciom do czego służą takie symbole? Nasza nauczycielka stosowała technikę "Azorka" 🙂



Azorek

Azorek jak to Azorek - pieskiem był. Zwykłym kundelkiem człapiącym po osiedlowych dróżkach. Z wyglądu przypominał nie wielkich rozmiarów kulkę na czterech łapkach. Powodem tego było to, że jak każdy piesek lubił dobrze zjeść. Ok. Nie tyle dobrze, co dużo. Nawet bardzo. Widząc dwie miski pełne smakołyków dla piesków (i nie tylko - nie pogardził by na prawdę niczym) kierował swój pyszczek tam gdzie było zawsze więcej. Podejrzewam, że już wiecie do czego zmierzam w historii o osiedlowym piesku? 🙂 Tak - właśnie w ten sposób nasza matematyczka pragnęła nam wyjaśnić zasady działania znaków większości i mniejszości. Tam gdzie mieliśmy porównać dwie liczby naszym zadaniem było wyobrazić sobie naszego Azorka. Znając jego skłonności do obżarstwa było nam zdecydowanie łatwiej porównać między sobą dwie liczby. Wiadomym było, że jego psi pyszczek kierował się zawsze tam gdzie była większa micha - z naszego punktu widzenia liczba. A co to ma wspólnego z długami? Już wyjaśniam.

Przychody vs wydatki

Poznaliśmy już wzór mówiący o tym skąd biorą się oszczędności. Na wszelki wypadek go jeszcze przypomnę:

przychody - wydatki = oszczędności

Oczywiście ten wzór ma sens wtedy i tylko wtedy gdy wydatki są mniejsze niż przychody. Zapisując to w wersji bardziej matematycznej:

przychody > wydatki

Poddając ten przykład pod weryfikacje techniką "Azorka" - to ta miska, w której jest więcej przychodów. Właśnie tam ta mała kulka skieruje swoje łapki. Taka sytuacja pozwala spokojnie mówić o tym, że zaczynamy posiadać zaplecze do budowy własnych oszczędności. To super. Tylko po co umieszczam wzór związany z oszczędzaniem
w tekście o długach? Z bardzo prozaicznej przyczyny. Gdy nasze wydatki przekraczają nasze przychody - taka sytuacja zapisana jest poniżej w formie wyrażenia:

przychody < wydatki

- to znak, że wydajemy więcej niż zarabiamy. Pozwólmy sobie teraz, aby nasza wyobraźnia podsunęła nam przed oczy Azorka kierującego pyszczek w stronę miski
z wydatkami, które obciążają nasz budżet. Logicznym jest, że jeśli chcemy wydawać więcej niż zarabiamy to skądś musimy brać na te wszystkie dodatkowe rzeczy pieniądze. Nie ma przeproś. Więc albo zaczniemy generować większe przychody (co nie zawsze jest możliwe) albo zaczniemy popadać w długi - bo niestety - pieniądze z nieba nie spadają a i na drzewach nie rosną. Dla nas i pieska Azorka najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest to, kiedy "miska" z przychodami jest zawsze większa niż ta z wydatkami. Do tego musimy dążyć. Nie ma innej opcji. W przeciwnym wypadku popadniemy w długi
i będziemy musieli jakoś z nich wyjść. Co nie zawsze należy do najłatwiejszych rzeczy pod słońcem.


Znajdź mnie w social mediach


Osiedlowa piekarnia

Poznaliśmy już równania związane z przychodami i wydatkami. Tylko co to ma wspólnego z codziennością? Ma bardzo wiele i teraz nadszedł moment, w którym wykorzystamy matematykę poznaną w szkole 😉 Żyjemy w czasach gdzie wszystkiego mamy pod dostatkiem. Co jest super, bo jeszcze 30-40 lat temu - za czasów naszych rodziców czy dziadków - nie było praktycznie niczego. Tylko ten ocet na półkach. Wstajemy rano. Idziemy do piekarni. A tam co? Pełna ściana różnego rodzaju wypieków. Od małych bułeczek po wielkie bochny chleba. Nic tylko wybierać.

Mam dzisiaj ochotę na kajzerkę. Kupuję kajzerkę. Jutro mam ochotę na wrocławską - to kupuję wrocławską. Nic tylko żyć pełnią życia. Jest jednak jeden mały problem. Czai się on w naszym portfelu. Jest to ilość pieniędzy jakie posiadamy. Wiadomo - każdy z nas chce jeść codziennie tą wrocławską, tylko nie zawsze możemy sobie na nią pozwolić. Powodem tego są różnego rodzaju obciążenia od tych całkiem prozaicznych do tych bardziej skomplikowanych. Pomimo tego chęci dalej pozostają. Więc jak w prosty sposób można sobie na nią pozwolić dzień w dzień? No właśnie. Najłatwiejszym z możliwych sposobów jest się - niestety - zadłużyć.



Źródło długów

Porównanie do piekarni ma przełożenie na każdy aspekt naszego życia. Pożyczki konsumpcyjne, zakupy na raty. Nie daj Bóg chwilówki. Posiadamy wręcz nieograniczony dostęp do możliwości zaspokajania swoich "chęci" i potrzeb. Mają one jednak swoją mroczną stronę. Jest nią co miesięczna rata, którą MUSIMY spłacić. Pogrubiłem słowo musimy, ponieważ nie ma przed tym ucieczki. Każda rata jaką przyjdzie nam opłacić jest jak kula u nogi. Próbowałeś kiedyś z taką biec lub pływać? To jest raczej nie możliwe.

O ile jesteśmy w sytuacji, gdzie po wypełnieniu budżetu domowego i wpisaniu każdej raty wyszliśmy na przysłowiowe "zero" to jeszcze ok. Ale co wtedy gdy jesteśmy na minusie? Wiesz co to oznacza? To znak, że jeśli przyjdzie nam do pokrycia wszystkich (ale to wszystkich) pozycji w naszym budżecie to zabraknie nam pieniędzy. I znowu albo czegoś nie kupimy lub czegoś nie zapłacimy albo będziemy musieli wziąć kolejną pożyczkę, aby to pokryć. I tak w koło Macieju. Tak właśnie popada się w spirale długów. To prosta droga do niewypłacalności i utraty majątku - jeśli jakiś posiadamy.

Realne powody zadłużenia

Poprzednie akapity mogły być w swoim przesłaniu trochę mocno abstrakcyjne. Piekarnia, bułeczki - o czym Ty bredzisz człowieku. Podam teraz bardziej namacalne przykłady jakie prowadzą do długów i ogólnego zadłużenia. Oto kilka z nich:

  • wydatki przekraczające zarobki,
  • wysokie koszty życia,
  • nieprzemyślane zakupy,
  • życie ponad stan,
  • zakupy na raty,
  • brak kontroli nad przepływem gotówki,
  • systematyczne zwiększanie wydatków.

A to i tak jeszcze nie wszystkie. W wielu przypadkach łączą się one w pary - trochę jak
w przysłowiu o nieszczęściach. W tym wszystkim jesteśmy my sami. Każdy z nas ma inne potrzeby i pragnienia. Pragniemy, aby nasze marzenia się spełniały. Nie ma się co temu dziwić. Chcemy być po prostu szczęśliwi i należy do tego dążyć, ale nie w sposób, który powoduje nasze zadłużenie. To szczęście będzie trwało dosłownie ułamek czasu
w porównaniu do tego ile będziemy żyć z długiem.

Światełko w tunelu

Dobra bo widzę, że zebrały się nad nami bardzo ciemne chmury. Czujesz się wstrząśnięty? To dobrze. Mam jednocześnie nadzieje, że dalej czytasz ten tekst. Wybacz mi za te kilka mocnych słów. Czasem taki wstrząs jest potrzebny. Sam taki przeżyłem i wyszło mi to na dobre 🙂 Wracając do naszych finansowych "treningów". To wszytko o czym teraz wspomniałem miało na celu jedno: pokazać Ci, jak może się skończyć życie ponad swój stan. Takie gdzie wydajemy więcej niż zarabiamy. Przede wszystkim trzeba się starać żyć bez zadłużenia. Jeśli już je posiadamy to jak najszybciej się go pozbyć i zbudować swoją finansową niezależność.

Zacznij działać

Posiadając powyższą wiedzę mogą nam się przytrafić dwie sytuacje. Pierwsza z nich jest taka, że już mamy na "koncie" jakieś wierzytelności. Musimy się jednak jak najszybciej ich pozbyć. Nie ma innej opcji. O tym jak to zrobić napiszę już za chwilę. Druga okoliczność odnosi się do tego, że ze wszystkimi wydatkami wychodzimy na "zero". Mamy sytuacje gdzie nasze obciążenia pokrywają w 100% nasze przychody. Nie jest to jeszcze powód do radości choć jesteśmy w lepszej sytuacji niż mając długi. Wspomniałem o takich okolicznościach w poprzednich wpisach. Poniżej odniosę się również jak nie popaść w długi posiadają zrównoważony budżet. Obie te sytuacje mają jednak swój początek w jednym miejscu i od niego zaczniemy.



Jeszcze momencik

Zanim przejdę dalej powtórzę jeszcze raz 🙂 Nie zadłużaj się. Masz podjętą decyzje związaną z walką ze swoimi długami to się jej trzymaj. Nie strzelaj sobie w kolano kolejnym zakupem na raty lub pożyczką na cele konsumpcyjne. To do niczego nie będzie prowadzić a Ty tylko dalej popłyniesz ze swoimi wydatkami. Nie taki jest Twój cel. Teraz na prawdę może być ciężko. Nie chce tego przed Tobą ukrywać bo po co. Samemu się przekonasz. Jeśli potrzebujesz zachęty do spłaty wierzytelności policz na kalkulatorze ile w tym momencie przeznaczasz na pokrycie wszystkich swoich rat. Tylko z jednego miesiąca. Jak to już zrobiłeś to wyobraź sobie, że te pieniądze zostają Ci w portfelu. Tak - taka ilość gotówki pozostanie Ci jak tylko uwolnisz się od swoich długów. Nie ma znaczenia jaka ona jest. Znaczenie ma to, że to będą Twoje pieniądze, które przeznaczysz na co tylko będziesz chciał.

Wspólny początek

Pierwszy krok, który musisz uczynić to wypełnić sumiennie budżet domowy. Bo bez tego ani rusz. Nie wiedząc gdzie uciekają Ci pieniądze nie dowiesz się co generuje Twoje wydatki i nie będziesz wiedział jak je ograniczyć. Będę to teraz powtarzał i odnosił się do tego budżetu w każdym praktycznie wpisie, ponieważ jest to nasza "baza". Powiało trochę grozą, ale już tłumacze dlaczego tak naciskam na jego wypełnienie. Wiedząc już gdzie i na co przeznaczasz swoje pieniądze będziesz mógł zacząć ograniczać zbędne koszty jakie generujesz. Da Ci to dodatkowe środki, które w prosty sposób będziesz mógł wykorzystać do szybszej spłaty wierzytelności, które już masz. Ewentualnie budowy pierwszych oszczędności. To wszystko dzięki temu, że poświęciłeś odrobinę czasu na początku każdego miesiąca i zapoznałeś się ze swoimi finansami. Da Ci to to, czego teraz będziesz mocno potrzebował - dodatkową gotówkę.

Czasami będzie to również ostatni krok jaki Cię czeka. Czy to nie rewelacyjna wiadomość? Pewnie, że tak. Osiągnąłeś to w bardzo krótkim czasie. Nic tylko się cieszyć. To właśnie ogarnięcie swojego budżetu i uszczelnienie wydatków daje Ci pierwszy zastrzyk gotówki jaki Ci się może przydać. Przeznacz ten kapitał w pierwszej kolejności na szybszą spłatę zadłużenia. Ewentualnie niech to będą fundamenty Twoich przyszłych oszczędności. To są pieniądze, które już posiadałeś i te, które w sposób nie do końca przemyślany "przepływały" Ci między palcami. I wiesz co? Praktycznie się nie wysiliłeś aby je uzyskać 😉

Idealnie docięty

Ok. A co w sytuacji gdy pomimo tego, że mam już docięty idealnie pod siebie budżet to jest on dalej przekroczony? Hmm to trzeba zastosować - już nie cięcie - a odcinanie wydatków. Nie chce pisać zbędnych, bo mogą to być rzeczy, którą są Ci bardziej lub mniej potrzebne ale generują wydatki, z którymi Twój budżet sobie po prostu nie radzi. Zacznijmy od ustalenia co to jest.

Niestety nie mogą to być te nieszczęsne raty, które już posiadasz. Je bezwzględnie musisz spłacić. Jeśli tego nie zrobisz to zostaną one przekazane do windykacji i narobisz sobie tylko dodatkowych kłopotów. Z nich zrezygnować nie możesz. Musisz je spłacić i po prostu się od nich uwolnić. Kolejnym wydatkiem, który będziesz ponosić - i raczej musisz - to koszty utrzymania mieszkania i wyżywienie. Zalicza się do tego również energia elektryczna, woda, gaz itp. To są te wydatki, które również "ciążą" na Tobie i musisz je opłacać. Możesz za to postarać się ograniczyć je na tyle na ile to możliwe i z tego co uda Ci się dzięki temu osiągnąć spłacić długi.

Pozostaje teraz reszta wydatków z budżetu. Są one bardziej lub mnie potrzebne, ale na pewno będąc pod ścianą można z nich zrezygnować. Najprostszy przykład z możliwych. Kolejny miesiąc Twój budżet jest przekroczony. Nie wiesz już skąd brać pieniądze na utrzymanie siebie nie mówiąc już o członkach rodziny. Przejrzyj budżet domowy
i wyeliminuj wszystko to co jest Ci zbędne. Masz auto którym teraz nie jeździsz bo nie masz na paliwo? Może je sprzedaj? Odejdą Ci koszty utrzymania a Ty zyskasz trochę pieniędzy. Co jest teraz najważniejsze.

Powyższy przykład

Zdaje sobie sprawę, że ten przykład jest bardzo mocny i dosadny. Nie koniecznie musisz je sprzedawać, ale walczysz o to aby pozbyć się długów. To jest teraz Twój priorytet i cel sam w sobie. Nie potrzebujesz dodatkowych kosztów, jakie generuje Ci w tym przypadku własny samochód. Nie koniecznie musi to być również on. W dużej mierze każdy z nas posiada przedmioty lub usługi, z których bez problemu będzie mógł zrezygnować. I nie chce tutaj mówić o rzeczach, które są Ci potrzebne do pracy zarobkowej. Bo to by było jak odcinanie gałęzi, na której sam siedzisz.

W przypadku pozbywania się nadmiernych kosztów kieruj się przede wszystkim logiką. Ponownie wrócę do tego auta. Zadaj sobie pytanie czy sobie poradzisz np.
z dojeżdżaniem do pracy bez samochodu. Jeśli tak to się go pozbądź. Jeśli jednak nie to może wymień na model z mniejszym silnikiem i spalaniem. Rozwiązań może być na prawdę wiele, ale musisz je samemu odkryć i wdrożyć.



Dodatkowe zajęcie

Ograniczyliśmy już wszytko i docięliśmy wręcz na "wymiar" nasz budżet. Nawet jest trochę za ciasny. Tylko, że dalej jesteśmy na minusie. Jest to bardzo nie ciekawa sytuacja. Bo jeśli już ograniczyliśmy wszytko co było możliwe, a nie dało to żadnego efektu to ręce mogą opaść. Nie załamuj się. W tym momencie gdy ograniczanie wydatków zawiodło trzeba popatrzeć w druga stronę - spróbować zwiększyć zarobki. Taka zagrywka może mieć zbawienny wpływ na nasz budżet. Zakładam, że pracujesz i masz stały dochód w postaci miesięcznego wynagrodzenia. Jeśli tak nie jest to na pewno zdajesz sobie sprawę, że musisz znaleźć jak najszybciej pracę. Bez tego nie ma możliwości aby wyjść
z długów. Ba - może to jedynie doprowadzić do ich pogłębienia. Można jeszcze otworzyć własną firmę ale to czasami nie jest możliwe. Także jak zwiększyć swoje zarobki?

Najlepiej znaleźć dodatkowe zajęcie. W sieci jest od groma poradników jak dodatkowo można dorobić do wypłaty. Poszukaj i znajdź coś dla siebie. Prawda jakich mało, ale to czasami najprostsze rozwiązania są tymi najlepszymi. Poświęć odrobinę swojego czasu na zdobycie dodatkowej gotówki. Nie koniecznie musi to być nowa praca czy zajęcie po za nią. Może masz możliwość wzięcia nadgodzin w swoim obecnym miejscu zatrudnienia. Ewentualnie zawalcz o podwyżkę. Wykorzystaj każdą możliwość aby podnieść swoje zarobki i przeznacz te pieniądze na pokrycie długów.

Jestem za "zero"

Przebrnęliśmy przez tą trudniejszą cześć. Poruszę teraz to o czym wspomniałem na początku. Czyli o budżecie, który jest zrównoważony. Jest to zdecydowanie lepsza sytuacja niż ta, o której do tej pory pisałem. Wydatki są na bieżąco pokrywane z przychodów. Super. Ale czy na pewno? Przy wpisie o budżecie podałem prozaiczny przykład związany
z zakupem sprzętu AGD, który ma zastąpić ten, który nam się zepsuł. Bez oszczędności praktycznie od razu wpadamy w sidła kredytu i z sytuacji dobrej przeskakujemy od razu do tej kiepskiej. Co można zrobić w tej sytuacji?

Bardzo dużo. Przede wszystkim należy wykonać tą samą pracę jaką podałem
w paragrafach powyżej. Przejrzeć i zoptymalizować swój budżet w poszukiwaniu dodatkowych pieniędzy. Na pewno się znajdą. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego gdzie one są. Jak już je znajdziesz to będą Twoje pierwsze pieniądze, które będziesz mógł odłożyć na swoje pierwsze (i nie jedyne mam nadzieje) oszczędności. Zacznij odkładać
i buduj swoje zaplecze. Swoją poduszkę finansową.

Rachunek "sumienia"

Przeszliśmy właśnie przez etap, w którym staraliśmy się zdobyć dodatkowe środki na spłatę długów. W ich poszukiwaniu wypełniliśmy budżet domowy, obniżaliśmy nasze koszty życia oraz staraliśmy się zwiększyć swoje przychody. W wirze tego wszystkiego pominąłem jednak pewną ważną kwestię. Od których długów zacząć się uwalniać
w pierwszej kolejności? Zanim się tym zajmiesz proponuje Ci abyś ustalił ile ich masz
i jakiej są one wysokości. Dokonaj - może to dziwnie zabrzmi - rachunku sumienia swoich wierzytelności. Przygotuj listę tego komu i ile musisz jeszcze oddać. Zapisz
w niej wszelkie szczegóły dotyczące Twojego zadłużenia. Przydatne mogą być również numery kontaktowe do tych instytucji.



Zacznij spłacać

W dalszej kolejności powinno się zacząć aktywniej spłacać te długi, które są najmniejsze. W sensie, te które najszybciej możemy spłacić. Uporać się z nimi i mieć je po prostu z głowy. Jednocześnie próbując rzetelnie wypełniać zobowiązania spłat pozostałych. Jak tylko uwolnimy się od jednego długu zacznijmy walczyć z następnym.
I tak do momentu całkowitego wyswobodzenia się z ich okowów.

Gdy nie jesteśmy w stanie walczyć na kilku frontach spróbujmy porozumieć się
z pożyczkodawcami
w temacie przesunięcia płatności. Ba nawet ich czasowego zawieszenia. Wykazujemy się wtedy dobrą wolą i może to skutkować przychylnym spojrzeniem na nas i naszą sytuacje. Da nam to możliwość stopniowego ich ograniczenia - przynajmniej na pewien czas - i skupienia się na jednej wybranej. Jak w paragrafie wyżej - po jej spłacie od razu nadprogramową gotówkę przeznaczmy na kolejną pożyczkę.

Dodatkowo. Jeśli jesteśmy w sytuacji w której "migaliśmy" się od spłacania wierzytelności i zaczynasz czuć na karku windykacje również trzeba spróbować się dogadać. Napisać lub zadzwonić do banku i starać się dojść do porozumienia. Różne są sytuacje
w życiu i wyjdźmy z założenia, że i tam pracują ludzie. Na pewno wykazując się - ponownie - dobrą wolą w oczach pracowników będziemy na lepszej pozycji niż próbując ich spławić. Możemy nawet doprowadzić do sytuacji, gdzie część naszych długów zostanie zawieszona lub nie będą liczone dodatkowe odsetki np.: za zwłokę. Takie sytuacje się zdarzają a osiągnąć to można tylko jeśli podejmie się dialog.

Kilka rad na koniec

Na sam koniec wpisu pozwolę sobie dodać kilka rad, których przestrzeganie pozwoli Ci uniknąć popadnięcia w długi. Bo najłatwiejszym sposobem radzenia sobie
z długami jest ich brak
🙂 Niektóre z nich już się pojawiały na łamach tego bloga. Same porady możesz również kojarzyć z innych stron w sieci, ale zależy mi na tym aby były one umieszczone w jednym miejscu. Jeśli chcesz to przepisz je sobie i zawieś na lodówce 😉 Zwracaj na nie uwagę codziennie i trzymaj się ich. Pozwolą Ci one uniknąć zasadzek czyhających na Ciebie i najbliższych. Oto one:

  • wydawaj mniej niż zarabiasz,
  • miej niskie koszty życia,
  • odkładaj na poduszkę finansową,
  • nie rób nie przemyślanych zakupów,
  • nie żyj ponad stan,
  • odkładaj na poważniejsze wydatki - nie kupuj na raty,
  • nie daj się ponieść emocjom w trakcie zakupów,
  • prowadź sumiennie budżet domowy,
  • rozwijaj się i podnoś swoje kompetencje,
  • zwiększaj systematycznie swoje zarobki,
  • unikaj inflacji kosztów.

To tyle albo aż tyle aby poradzić sobie z długami 🙂

Powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.