Para trzymająca się za ręce i rozmawiająca o finansach

Jak rozmawiać o pieniądzach w związku?

autor
2 komentarze

Jest to jedno z tych pytań, które wiele osób sobie zadaje. Czy w ogóle jest sens o nich rozmawiać? Jeśli tak to po co?
I najważniejsze - jak to zrobić, aby nie skończyło się to olbrzymią kłótnią i zszarganymi nerwami? O tym i nie tylko dowiesz się z tego wpisu.  

Wielkimi krokami zbliżają się walentynki. Święto wszystkich zakochanych. Ten radosny czas gdy zewsząd jesteśmy zalewani miłością i romantyzmem 😉 Reklamy, bilbordy oraz sklepy zachęcają nas do kupienia czegoś wybrance lub wybrankowi naszego serca.
W telewizji wałkowane są filmy romantyczne a restauratorzy i florystki zacierają już ręce licząc dodatkowe przychody 😉 To jedno z tych świąt, które przez jednych jest celebrowane a przez innych znienawidzone. Jakie by ono jednak nie było, to ten jeden szczególny dzień w roku skupia całą swoją uwagę na zakochanych. Dwójce bliskich sobie osób chcących spędzać ze sobą czas. Będących bratnimi duszami, całkowicie sobie oddanymi. Wielokrotnie też planujących ze sobą wspólną przyszłość - tą bliską i tą daleką.

Trochę jak w filmach z rodzaju komedii romantycznych 🙂 Zakochana para darząca się wielkim uczuciem, które jest w stanie przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu. Dwójka osób, których drogi (czasem w dosłownym tego słowa znaczeniu) się przecięły i od tego momentu mają iść przez życie razem. Wspólne plany, marzenia oraz pomysły na siebie. Dzielone ze sobą smutki oraz radości. Tak naprawdę te obrazy bardzo nie odbiegają od rzeczywistości. W sumie są dość do siebie podobne. Z jednym takim małym wyjątkiem.
W żadnym z tych filmów nie było nigdy pokazane jak wygląda rozmowa o pieniądzach. Ciekawe dlaczego? 😉

Mało romantyczne

Bo takie rozmowy nie należą do najromantyczniejszych rozmów we wszechświecie. Można je raczej zaliczyć do tych, których się szczególnie unika. Nie tylko na początkowym etapie znajomości, ale i na tym trochę dalszym. Myślę, że wszyscy, którzy są w poważnym związku będą wiedzieli o czym teraz mówię. Takie rozmowy są po prostu trudne
i choćbyśmy chcieli nie zawsze będą się toczyć po naszej myśli. Czy jest to spowodowane ogólną niechęcią, różnicą w postrzeganiu świata, wewnętrznymi obawami?

Odpowiedzi na to pytanie może być wiele, ale wydaje mi się, że żadna nie będzie tą jedyną i dobrą. Nie mniej jednak pieniądze są tak ważnym elementem naszego życia, że prędzej czy później będziemy zmuszeni o nich pogadać. Z naciskiem na prędzej, bo im dłużej trwa status quo tym większe mogą być dla nas - i naszego związku - konsekwencje. Na pewno nie skończy się jak w komedii romantycznej. Z tego też względu należy nauczyć się o nich rozmawiać i spróbować wypracować sobie sposoby, aby rozmowy o pieniądzach
w związku przebiegały w jak najlepszej atmosferze 🙂


Znajdź mnie w social mediach


Czemu nie rozmawiamy

Dlaczego, pomimo wiedzy o tym, że brak rozmów o pieniądzach może mieć zgubny wpływ na nasz związek nic z tym nie robimy? Jak wspomniałem wyżej jest wiele odpowiedzi na to pytanie. Warto poznać przynajmniej kilka, aby - w miarę możliwości - przeciwdziałać im w naszym związku.

Pierwszym takim powodem dla, którego nie poruszamy spraw finansowych w związku jest po prostu traktowanie pieniędzy jak tematu tabu. Wspomniałem o tym przy okazji pierwszego wpisu z cyklu “Oszczędności młodych” - klik. Rodzice rzadko mówią swoim dzieciom ile zarabiają. Podejrzewam też, że ich rozmowy o pieniądzach toczą się raczej za zamkniętymi drzwiami. Nie chce tego rozpatrywać jako coś złego lub dobrego. Chciałbym zwrócić jedynie uwagę, że już od wczesnych dziecięcych lat temat pieniędzy w wielu domach jest dla najmłodszych niedostępny lub mocno ograniczony.

Podobna sytuacja ma miejsce wśród znajomych i przyjaciół. W większości przypadków nie rozmawia się o sprawach związanych z pieniędzmi między sobą. No chyba, że się chce człowiek pochwalić podwyżką lub premią. Jednak może to zostać odebrane przez resztę znajomych bardziej jako chęć do przechwalania się niż jako zwykłe podzielenie się z nimi radosną nowiną.

Doświadczenia

Wrócę jeszcze na moment do spraw związanych z domem rodzinnym. To naturalne, że przenosimy pewne doświadczenia i obserwacje z naszych domów na nasze relacje
w związku. Bo jak mogłoby być inaczej. Skoro rodzice nie rozmawiali otwarcie albo
w ogóle nie poruszali tematu finansów to dlaczego ja bym miał lub miała to robić. Nie bierzemy innej opcji pod uwagę i zostajemy z takim myśleniem. Problem może się pojawić w sytuacji kiedy inaczej to wyglądało u naszej drugiej połówki i to ona będzie nalegać na zmiany takiego postrzegania spraw związanych pieniędzmi.

Obawa

Następnym powodem jest strach przed tym co sobie o nas pomyśli druga osoba. Żeby nie odebrała naszego zainteresowania sprawami finansowymi jako atak na nią i jej portfel. Bo wiecie - jak tak w ogóle można? Przecież moje pieniądze to moja sprawa i nikogo nie powinno interesować co z nimi robię. Sam zarabiam na siebie to i sam wydaje te pieniądze. Koniec i kropka.

Po co?

Kolejny powód, który nasuwa mi się na myśl jest związany z tym, że w ogóle nie bierzemy pod uwagę prowadzenia rozmów o pieniądzach. Jest jak jest. Ja zarabiam swoje a partner lub partnerka swoje. Między nami się wszystko układa więc w zasadzie po co to psuć. Jesteśmy dorosłymi i odpowiedzialnymi osobami, więc nie będziemy sami sobie sabotować naszego związku głupią rozmową o sprawach naszych finansów. Raz ja robię zakupy raz on lub ona. Tutaj rachuneczek za to i za tamto też się opłaci. No i przecież normalne jest to, że jak mieszkamy razem to płacimy wszystko po połowie.

Różnice

Nie zapominajmy o różnicy w zarobkach. Bo jedno z Was może zarabiać więcej od drugiego. Czasami nawet zdecydowanie więcej. I wielokrotnie dla tego, które zarabia więcej te pieniądze grają mniejszą lub większą rolę a co za tym idzie jego punkt widzenia jest całkiem inny. W sumie to za bardzo uprościłem. Wasze punkty widzenia są inne
w zależności ile Wam co miesiąc wpływa do portfela. To bezpośrednio wiążę się z tym jak patrzycie na sprawy dotyczące pieniędzy. Jak je wydajecie, jak nimi zarządzacie i ile odkładacie. Z czym wiążą się Wasze plany dotyczące konkretnych kwot. Z resztą sami najlepiej wiecie co robicie z poszczególnymi kwotami, które zasilają Wasze konta. No chyba, że nie wiecie to lepiej jak najszybciej to ustalić 😉

Można w ten sposób wymienić jeszcze wiele powodów, dla których odwlekamy albo
w ogóle nie podchodzimy do rozmowy o pieniądzach w związku. Ba! Jestem pewien, że każda osoba, która przeczyta ten artykuł będzie w stanie wymienić jeszcze kilka dodatkowych argumentów dlaczego tak jest. Ważniejszym jednak dla mnie będzie to, jak podejść do rozmowy i jak zacząć mówić - nie tylko o miłości i marzeniach - ale
i o pieniądzach.


Ranking kont i lokat


Kiedy zapytać?

Kiedy będzie dobry moment, aby się o te nieszczęsne pieniądze zapytać? Pierwsza randka raczej odpada. No nie będę ukrywał, że nikt nie zaryzykuje pytania o to ile zarabia druga osoba na pierwszym spotkaniu 😉 Podejrzewam, że mogłoby się też na nim skończyć
i drugie nigdy by się w kalendarzu nie pojawiło.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby na, którejś randce z kolei delikatnie zacząć się orientować co w trawie piszczy. Nie sugeruje, że trzeba jak Filip z konopi wyskakiwać
z tekstem o to ile kto zarabia 😉 Raczej jaki ma się stosunek do finansów. Jak się na nie zapatruje? Co się się chce osiągnąć w życiu i jak? Jakie ma się plany na przyszłość? Jakie ma się marzenia? Czyli w sumie zwykła rozmowa i chęć dokładniejszego poznania drugiej osoby. To są takie (raczej) normalne rzeczy, o których się rozmawia z partnerem lub partnerką. Są związane z przyszłością nie tylko Twoją, ale i związku.

Im głębiej w las

Im dłużej będziecie się spotykać tym pewne rzeczy będą wychodzić coraz mocniej. Dojdą wspólne wyjazdy, zakupy, spotkania w większym gronie. Łatwo można zwrócić uwagę na to jak się zachowujemy wobec siebie i jakie mamy podejście do tematu pieniędzy. Zdaje sobie świetnie sprawę, że ludzie przed sobą mogą grać i udawać. Pokazywać, że są kimś kim nie są. Zakładam jednak, że na pewnym etapie znajomości zaczną wychodzić pewne skazy i rysy. Jeśli ma to być normalny związek to będziecie wiedzieli o sobie wszystko. Bez ściemy. I nie będzie to dotyczyło tylko finansów i Waszych pieniędzy. Bo dobrze wiedzieć czy skarpetki lądują w koszu czy na podłodze. Ewentualnie czy pędzle do makijażu są zawsze włożone do stojaka czy leżą może na umywalce. I wiele innych podobnych
rzeczy 😉

I to właśnie teraz (według mnie) jest ten moment, w którym warto - a nawet należy - poruszyć temat pieniędzy w związku. Dlaczego? Bo jeśli zaczynacie mieć wobec siebie poważniejsze plany związane ze wspólnym mieszkaniem, założeniem rodziny itd. to w te tematy bardzo mocno są angażowane pieniądze. I o ile do tej pory “każde sobie rzepkę skrobie” to teraz zaczyna się robić na tyle poważnie, że im większa jest Wasza wiedza na temat finansów partnera lub partnerki tym bezpieczniejsi Wy będziecie. I nie tylko Wy bo także oni. O to przecież chodzi abyśmy czuli się bezpiecznie i komfortowo w związku, który tworzymy.

Ślub

Bo potem może być za późno. Przyjdzie ślub i wesele. To są olbrzymie koszta, zwłaszcza jak chce się je hucznie obchodzić. Pomimo tego, że pewnie Wy - jako młodzi - możecie mieć wsparcie od rodziców i najbliższych to zostajecie jeszcze objęci przepisami prawnymi związanymi ze wspólnością majątkową. Dochodzi utrzymanie rodziny. Opłaty związane
z mieszkaniem, wyżywieniem, rachunkami. To są niby sprawy dość oczywiste bo przecież do tej pory ogarnialiście je sami sobie. Tylko wiecie - teraz nie jesteście już sami sobie tylko we dwoje. Dodatkowo każde z Was ma inne nawyki i przyzwyczajenia. Inaczej patrzy na świat i inaczej chce się realizować.

O ile oboje jesteście dość oszczędni - to pewne rzeczy nie będą stanowić dla Was większego problemu. No chyba, że nie zgadzacie się w kwestii wyboru żarówek
ledowych 😉 Ale co się dzieje, gdy jedno z Was jest oszczędne a drugie podchodzi do finansów z lekką ręką? Ewentualnie jedno z Was chce ryzykować inwestycje na giełdzie
a drugie woli mieć stabilizację finansową? Albo oboje jesteście rozrzutni tylko nie do końca to o sobie wiecie? I tak naprawdę jeszcze wiele tych pytań można by zadać a to świadczy tylko o tym jak bardzo skomplikowanym zagadnieniem są pieniądze w związku. Im wcześniej określi się na czym się stoi w tej kwestii tym lepiej dla Was.

Statystyki rozwodów

Jak bardzo skomplikowanym może być to zagadnienie? Tak bardzo, że w zeszłym roku według Rocznika Demograficznego na 2018 rok nieporozumienia na tle finansowym doprowadziły do rozpadu małżeństw aż w 522 przypadkach - podawano ją jako jedyną przyczynę rozwodu. A w aż 4598 sprawach nieporozumienia finansowe były podawane jako jedna z wielu innych przyczyn. Przeglądając te dane nieporozumienia na tle finansowym nie są wiodącą przyczyną związaną z samymi rozwodami. Nie mniej jednak istnieją i są często podawane, co świadczy o tym jak ważny jest ten temat i ile potrafi on wywołać w nas emocji. I to takich, które mogą doprowadzić do rozejścia dwójki kochających się osób.

Rozmowa

Jak w ogóle zacząć rozmowę o pieniądzach? W tym miejscu wrócę do początku tekstu
i filmów z gatunku komedii romantycznych. Jeśli, któreś z Was będzie chciało rozpocząć rozmowy związane z finansami to niech nie robi tego słowami: “Kochanie muszę z Tobą
o czymś poważnie porozmawiać”. Nawet te fikcyjne postacie występujące w filmach wiedzą, że z tego zdania nie kroi się nic dobrego. I wierzcie lub nie druga połówka na też tak może pomyśleć 🙂

Dotyczy to również sytuacji, gdzie mamy pewne “ale” do ostatnich zakupów naszej połówki. Chęć rozpoczęcia rozmowy o pieniądzach w związku zaczynająca się od słów: “Znowu za dużo wydałeś lub wydałaś” albo “po co Ci kolejna gra/buty/gadżet/kosmetyk (wstaw dowolną inną rzecz) ?” też nie wróży nic dobrego. Od razu po usłyszeniu takich słów nasz partner lub partnerka przejdzie do obrony a nawet i ataku. A to doprowadzić może tylko do kłótni. Takiej, gdzie może się wylać wiele nieodpowiednich słów i emocji. Skończyć się to może tym, że któreś z Was będzie spało na kanapie i to dłużej niż jedną noc.

A chciałbym zaznaczyć, że mówimy tutaj o poważniejszych związkach planujących wspólną przyszłość lub będących już w małżeństwie. Bo te z krótszym stażem mogą się zakończyć w jeden sposób.  

Planowanie

Według mnie najlepiej taką rozmowę najnormalniej w świecie zaplanować. Podejść do swojego partnera lub partnerki i zaproponować spotkanie skupiające się na tematach Waszych finansów. Owszem jeśli, któreś z Was planuje takie spotkanie zorganizować pierwszy raz to raczej nie będzie to łatwe zadanie. Sami jednak najlepiej znacie swoje drugie połówki i wiecie w jakim momencie poruszać pewne tematy. Można również pokusić się o powiązanie takiego spotkania z czymś przyjemnym. Wspólnym posiłkiem przed lub po takiej rozmowie. Wyjściem do kina lub do teatru.

Dzięki takiemu podejściu o wiele łatwiej będzie Wam poznać swoje spojrzenia na temat finansów. Jakie macie w związku z nimi punkty widzenia i czym się sugerujecie
w podejmowaniu niektórych decyzji. Na prawdę taka rozmowa może pomóc
w wypracowaniu kompromisów. Zwłaszcza gdy do tej pory był to dla Was twardy orzech do zgryzienia. Zakładam, że w większości przypadków zaowocuje to czymś pozytywnym
i nie będę ukrywał, że trzymam 
kciuki za taki obrót spraw.

Przygotowania

Zanim porozmawiamy z miłością naszego życia warto się odpowiednio przygotować do takiego spotkania. Można to również zrobić wspólnie, ale gdy jest to Wasza pierwsza “randka” z finansami to nie koniecznie będzie to łatwe zadanie.

Warto przede wszystkim zabrać dużą dozę cierpliwości i zrozumienia. Jeśli do tej pory nie mieliście takich spotkań można natknąć się na mur nie do przeskoczenia. I czasem nie warto walić w niego głową. Bo guz jest murowany. Według mnie lepiej podejść do tego na spokojnie i małymi krokami przekonywać partnera lub partnerkę do porozumienia w tym temacie.

Wcześniej przygotowany budżet domowy również się przyda. Konkretne cyfry przy konkretnych wydatkach pokażą czarno na białym jak stoicie ze swoimi pieniędzmi.
O wiele łatwiej jest ustalić pewne sprawy związane z Waszymi wydatkami jak macie na nie twarde dane. Pokazują one dokładnie nad czym trzeba popracować oraz to gdzie zmierzają Wasze finanse. Tylko co w sytuacji gdy nie macie jeszcze budżetu domowego? Nic straconego.

W większości przypadków wiele opłat robi się za pośrednictwem kart płatniczych lub przelewów. Wystarczy zajrzeć w historię operacji za zeszły miesiąc i w dużej mierze można ustalić na co i kiedy zostały wydane większe kwoty. Po za tym wydatki związane
z rachunkami za mieszkanie/dom, prąd, wodę itd. są cykliczne i raczej obojgu Wam znane. To już jest dość mocna baza nie tylko do stworzenia Waszego budżetu domowego, ale i do rozmów o pieniądzach.

Co to da?

Teraz zastanówmy się co da nam taka wspólna rozmowa o finansach. Według mnie same profity 😉 Umiejętne porozumiewanie się partnerów na tej płaszczyźnie może przynieść same plusy. 

Zrozumienie partnera

Przede wszystkim pozwoli Wam ona się nawzajem poznać i zrozumieć partnera lub partnerkę. Głupio to brzmi zwłaszcza gdy odnosi się to do małżeństw, ale nie chodzi mi
o to żebyście się Wy poznali 😉 Znaczy chodzi mi o to, ale raczej w sensie abyście Wy poznali swoje finanse i siebie przez ich pryzmat. Może to pokazać całkowicie inne oblicze drugiego człowieka, którego powinno się przecież znać. Co powoduje, że macie takie a nie inne spojrzenie na niektóre rzeczy? Czemu czujecie potrzebę kupna tego lub inne przedmiotu? Co powoduje, że podejmujecie takie a nie inne decyzje związane
z wydawaniem pieniędzy? Czyli tak naprawdę uchylacie przed drugą osobą rąbka tajemnicy związanego z czymś o czym do tej pory nigdy nikomu mogliście nie mówić 🙂 Takie rozmowy zacieśniają więzy bo dotyczą bardzo ważnych kwestii skupiających się na ważnych dla nas sprawach.

Planowanie budżetu

Taka rozmowa pozwala również zaplanować budżet domowy. Ewentualnie być świetnym punktem wyjścia do jego stworzenia. Zwłaszcza jak go jeszcze nie macie. Jeśli jedno z Was dobrze się przygotowało do tej rozmowy to macie już naprawdę świetne podstawy, aby stworzyć swój własny budżet domowy. Zacząć powoli organizować swoje wydatki, zarządzać nimi i wpływać na to, którędy Wam Wasze pieniądze uciekają. Może to pozwolić Wam ograniczyć zbędne koszty i zacząć po prostu oszczędzać. 

Cele finansowe

Przy okazji tworzenia swojego budżetu domowego warto pomyśleć o celach finansowych jakie chcielibyście w przyszłości osiągnąć. Niech to będą takie przedsięwzięcia, które są dla Was obojga ważne. W tym miejscu chciałbym podkreślić słowa ważne dla Was obojga. Nie musi to być od razu kupno mieszkania lub budowa domu. Może to być decyzja skupiona wokół budowy pierwszych oszczędności, zabezpieczenia na przyszłość siebie lub dzieci. Odkładania na emeryturę. Może pieniądze służące do otworzenia pierwszego biznesu? Wymieniać można jeszcze długo. Wiecie - wspólny cel i dążenie do niego zbliża do siebie ludzi. O wiele łatwiej spełniać niektóre założenia wiedząc, że osoba
z którą się jest myśli podobnie. 

Planowanie większych wydatków

Pozwoli Wam to również zaplanować większe wydatki. To kolejna sprawa, którą warto poruszyć i sobie ją wyjaśnić. Nie będę ukrywał. Wasze marzenia zakupowe nie zawsze będą wspólne i często mogą się nie pokrywać. Na takie większe wydatki też musicie znaleźć wspólne rozwiązanie. Pomimo faktu, że pieniądze są wspólne to żadne
z Was nie będzie chciało zrezygnować z nowej, super, ekstra torebki i takiego samego smartphona. Oczywiście przyjmując, że możecie sobie na takie zakupy pozwolić. Bo
w przypadku gdy jest inaczej to oboje powinniście o tym wiedzieć i usilnie pracować nad pozbyciem się kłopotów finansowych. Wracając jednak do większych wydatków, które chcielibyście ponieść. To w pewien sposób są przedmioty, które z wielu względów są dla Was ważne. Wspólnie można bez problemu je kupować tylko wystarczy odpowiednio do tego podejść.

Wspólne decyzje

Przejdźmy z tych bardziej ogólnych spraw do tych bardziej szczegółowych. Sprawy związane z rachunkami i utrzymaniem domu też potrafią dzielić najbliższych. W trakcie rozmowy o finansach należy poruszyć temat utrzymania domu. Jak będziemy rozliczać rachunki? Czy dzielimy się po połowie, czy może według zarobków? A może jedno opłaca wszystkie media a z pieniędzy drugiego żyjemy przez resztę miesiąca? Czyli niby takie podstawowe sprawy, ale często nigdy nie omawiane bo traktowane są jako swego rodzaju oczywistość. A często jest inaczej i nie jedna para oczu potrafi się otworzyć słysząc ile i za co przychodzi nam płacić w miesiącu. Zwłaszcza gdy nagle po przeprowadzce w nowe miejsce zaczynają nam gwałtownie rosnąć rachunki za zużycie prądu lub wody.

Jakie konto?

Jakie wybrać konto będąc w związku? To też jest twardy orzech do zgryzienia. Ten orzech najczęściej pojawia się w momencie, gdy związek wejdzie na wyższy poziom zwany małżeństwem. Szperając po internecie przy okazji przygotowywania się do tego tekstu zwróciłem uwagę na to, że jest to dość częsty problem w związkach. 

Kiedy dwa osobne?

Zacznę od sytuacji gdzie są dwa oddzielne konta bankowe - męża i żony. Po prostu o wiele łatwiej jest zidentyfikować taką sytuację i ją opisać. Najczęściej pary decydujące się na taki zabieg to te, które przed ślubem podpisały rozdzielność majątkowa. Jest to dokument mówiący o tym, że pomimo wejścia w związek małżeński wszystko co kupi sobie mąż
i żona za swoje pieniądze jest jego lub jej. Czyli z punktu widzenia związkowego z sprzed
i po ślubie nic się nie zmienia. Bardzo rzadko spotyka się sytuacje, gdzie narzeczeni mają wspólne konta. Raczej każde ma osobne.

Zazwyczaj w sytuacji rozdzielności majątkowej, małżeństwo otwiera wspólne konto tylko po to, aby na nie przelać pieniądze na wspólne wydatki jakie ponoszą np.: rachunki za mieszkanie. Za to reszta pieniędzy leży na ich prywatnych kontach do ich własnego użytku.

Wspólne

Teraz przejdziemy do konta wspólnego. Skoro jest wspólnota majątkowa to czemu nie miałoby być wspólnego konta. W końcu w świetle prawa polskiego jesteśmy w związku równi i pieniądze jakie od momentu wejścia w związek małżeński zarobimy są nasze - czyli wspólne po połowie 50 na 50. To też powoduje, że pary otwierają wspólne konta lub dają drugiej osobie swobodny dostęp do własnego. I nie ma wtedy znaczenia, z czyich pieniędzy płaci się poszczególne rachunki i kupuje poszczególne przedmiotu. 

Kupno prezentów

Wiecie bo z prezentami w związku jest tak, że jak jest wspólna kasa to w zasadzie prezenty kupuje się samemu sobie 😉 Nie ściemniam. Wystarczy nad tym chwilę pomyśleć. Skoro wszystko wpada do jednego worka to, chcąc kupić kwiaty żonie równie dobrze można by jej powiedzieć żeby sama je sobie kupiła 😉 Teraz na chwilę przestańmy żartować. Broń Was robić takie rzeczy i niech zostanie to tylko jako zwykły przykład i zabawna anegdota do powiedzenia przy kolacji 😉 Tylko, że taka jest rzeczywistość par, które mają wspólne pieniądze 🙂 Jest na to rozwiązanie - można ustalić górną granicę jaką chce się przeznaczyć na zakup prezentów. Ewentualnie odpuścić sobie ich kupowanie i po prostu spróbować w inny sposób spędzić czas 😉 Wspólna kolacja, wyjście do teatru lub wyjazd
w malownicze miejsce. Czasami budowa wspólnych wspomnień jest o wiele więcej warta
i na pewno zostaje w pamięci przez długi czas 🙂

Czas

Czy się to wszystko uda za pierwszym razem? Tego niestety nie wiem i nie umiem powiedzieć. Może być tak, że po takiej szczerej rozmowie dojdziecie od razu do porozumienia i sumiennie zabierzecie się za pracę nad Waszymi finansami. Życzę Wam tego z całego serca i trzymam za to kciuki. Jak z resztą widać pieniądze w związku są bardzo ważnym jego elementem składowym mającym wpływ na wiele rzeczy. Decyzje, które podejmiecie wspólnie będą miały przecież konsekwencje idące we wspólnym kierunku. We dwoje o wiele łatwiej stawić czoło przeciwnością jakie mogą się pojawić na horyzoncie.

A co w sytuacji gdy druga strona nie chce albo nie widzi potrzeby takiej rozmowy? To jest całkiem inna sytuacja. Może trzeba dać jej więcej czasu na przemyślenie tego wszystkiego. Tak bez spiny. Ewentualnie jeszcze raz pokazać jak ważny jest to temat i że bez wspólnej rozmowy może on doprowadzić do nieszczęścia. Uważam, że na pewno nie należy go odpuszczać bo to na 100% doprowadzi do problemów finansowych. Jak nie teraz to
w przyszłości.

Kompromis

To słowo w dużej mierze ma mieć taki pozytywny wydźwięk. Bo w końcu decyzja, która zostanie podjęta jest wynikiem zaakceptowanym przez dwie osoby. Tylko nie wiem czemu, ale zazwyczaj jest tak (mówię zazwyczaj), że jest on krzywdzący dla obu stron. Albo dla jednej z nich. Trafiłem kiedyś na takie stwierdzenie, że ten tak zwany kompromis jest “zgniły”. I bardzo mi się spodobało to określenie 🙂 Bo niby oboje wygrywamy a tak naprawdę żadnemu z nas może nie odpowiadać decyzja, która jest podjęta. Ewentualnie jedno jest bardziej wygrane od drugiego. Coś jak wybór pomiędzy wakacjami spędzonymi nad morzem lub w górach. Kompromisem w tej sytuacji byłoby albo pojechać nad Polskie jeziora albo zdecydować, że w tym roku jedziemy w jedno miejsce a w drugim roku jedziemy w drugie.

Tylko teraz jest jedna sprawa, która nie daje mi spokoju - cały czas gdzieś przewija się słowo “wygrana”. Przecież związek to nie mecz piłkarski gdzie naprzeciwko siebie staje mąż z żoną lub narzeczony z narzeczoną. A nawet jakby “kompromis” do tego sportu przyrównać to przecież oboje mamy grać do tej samej bramki 😉 W końcu tworzymy związek - z założenia partnerski gdzie mamy się wspierać i motywować. Dlaczego wspomniałem o tym kompromisie? Dlatego, żeby decyzje, które będziecie podejmować wspólnie mają być dla Was obojga wygrane. W przypadku wyjazdu wakacyjnego niech będzie to piękna górzysta wyspa. Przecież jest morze i góry w jednym miejscu. Podejrzewam, że wiecie o czym mówię 😉

Finansowy trening

Pozostańmy jeszcze na moment przy sporcie. Jaki by on nie był bo to teraz nie jest bardzo ważne 🙂 Im częściej będziecie wspólnie siadać i rozmawiać na temat finansów
i pieniędzy w związku, tym łatwiej Wam to będzie przychodzić. Można to potraktować jak trening finansowy. Takie rozmowy pozwalają Wam rozwijać swoją wiedzę i ułatwiać komunikacje między sobą. Po prostu zbliżać Was do siebie o wiele mocniej. Pokazują, że wspólne zarządzanie finansami nie musi być jakieś bardzo trudne. Zobaczycie jak takie postępowanie wpłynie na Wasze portfele 😉

Jak to wygląda u nas?

Jak to się prezentuje u nas w związku? Tak jakoś normalnie 🙂 Pewnie nie wiele to mówi, ale już tak w to wrośliśmy oboje z żoną, że jest to dla mnie - w sumie dla nas - normalną sprawą, że rozmawiamy i wspólnie zarządzamy naszymi pieniędzmi 🙂 Tak jak podejrzewacie, osobą która w dużej mierze siedzi w tabelkach jestem ja. Nie mniej moja żona również w tym uczestniczy. Aby w miarę to dobrze przedstawić pozwolę sobie zacząć od ogółu i powoli będę przechodził do szczegółu. Da mi to możliwość logicznie Wam to wszytko przedstawić 🙂

Koniec miesiąca

Pod koniec każdego miesiąca siadam przed komputerem i odpalam arkusz kalkulacyjny. Tak ten sam, który jest dostępny w artykule o budżecie domowym - klik. Robię wtedy podsumowanie kończącego się miesiąca. Ile wydaliśmy w poszczególnych kategoriach, gdzie przekroczyliśmy założenia wydatkowe a gdzie wydaliśmy zdecydowanie mniej niż planowaliśmy. Dodatkowo robię zestawienie ile zostało nam pieniędzy w tym miesiącu. Mając już te dane zaczynam tworzenie nowego budżetu na następny miesiąc. Część kwot przepisuje a część modyfikuje. Wiadomo, nasze obciążenie będzie w pewnych kategoriach mniejsze w innych większe a jest to uzależnione np.: od zbliżających się świąt, urodzin czy wyjazdów.

Żona

Na tym etapie wkracza moja żona 🙂 Siadamy wspólnie nad nowym budżetem
i analizujemy wszystkie kategorie raz jeszcze. Krok po kroku przechodzimy od tych najważniejszych do tych najmniej ważnych pozycji uzupełniając je dodatkowymi informacjami. Zawsze może się zdarzyć, że coś przez przypadek pominę więc takie podwójne sprawdzenie bardzo pomaga. Wiecie - wspólna kasa to wspólna odpowiedzialność 🙂 Dodatkowo rozmawiamy wtedy jakie planujemy większe wydatki lub co po prostu chcielibyśmy sobie kupić w tym miesiącu. Na co chcielibyśmy coś odłożyć. Taka najnormalniejsza rozmowa o potrzebach i planach, które mamy na najbliższy miesiąc.

Wiedząc jakie będziemy mieli wydatki, przelewamy pozostałe nadwyżki finansowe na nasze konta oszczędnościowe i w zasadzie na tym kończy się ustalanie nowego budżetu na dany miesiąc. Spisujemy jeszcze stany naszych rachunków oraz ile mamy aktualnie gotówki w portfelach.

Na co dzień

Na co dzień - wiedząc ile mamy przeznaczonych pieniędzy na poszczególne kategorie - dokonujemy normalnych zakupów, płacimy rachunki itd. W tym miejscu pragnę na chwilę się zatrzymać. Zawsze staramy się zbierać paragony ewentualnie, gdy jest ich brak spisywać wydatki w telefonie. Bardzo to ułatwia później uzupełnianie budżetu i daje poczucie pewności, że się o niczym nie zapomni. Pod koniec dnia wyciągamy całą tą makulaturę z portfeli i wpisujemy w rozliczenie.

Dzięki temu zabiegowi oboje wiemy ile wydaliśmy w danym dniu i na co. Ile zostało nam jeszcze do wykorzystania pieniędzy a gdzie już są one wyczerpane. To wiele ułatwia
w takiej codziennej komunikacji i pozwala skupić się na priorytetach i planach na przyszłość 🙂

Ustalanie priorytetów

Z racji tego, że oboje jesteśmy raczej dość oszczędni o wiele łatwiej nam ustalić pewne priorytety zakupowe lub większe wydatki, na które chcemy odkładać. Owszem dochodzi między nami do spięć na poziomie poszczególnych ustaleń, ale jest to raczej spowodowane różnymi punktami widzenia i podejścia do pewnych spraw. Jednak o wiele łatwiej nam przebrnąć przez to wiedząc ile mamy dokładnie pieniędzy, na co mamy już coś przeznaczone i na co w najbliższym czasie musimy zwrócić uwagę. Takie czyste liczbowe dane ułatwiają takie rozmowy i o wiele szybciej można dojść do porozumienia. Wybrać odpowiednią ścieżkę, którędy pójdziemy lub zahamować nasze zapędy jeśli zwrócimy uwagę, że jest coś nie tak 🙂

A czy Wy rozmawiacie o swoich finansach w związku? 🙂

Pozdrawiam.


Podobał Ci się artykuł?

Dołącz do subskrybentów bloga FinanseMłodych.pl i bądź zawsze na bieżąco ze wszystkimi wpisami jakie ukazują się na jego łamach. Dodatkowo - będziesz z wyprzedzeniem otrzymywał ekstra materiały oraz wpisy, które nigdzie indziej nie są publikowane. Docierają one tylko do moich subskrybentów 🙂

Czekaj to jeszcze nie wszytko!!!

Na START subskrypcji dostaniesz ode mnie jeszcze mały prezent 🙂

Nie zwlekaj i zapisz się już teraz!!!


Mogą Cię zainteresować

2 komentarzy “Jak rozmawiać o pieniądzach w związku?”

  1. Rozmowy o pieniądzach w związku są bardzo ważne. Niekiedy trudne, ale bardzo ważne. Im wcześniej na ten temat zacznie się mówić tym lepiej i mniej zaskoczeń w przyszłości.

      • Jakub Skrobacz
      • 13 lutego 2019
      Odpowiedz

      Zgadzam się w 100% z tym. Im dłużej zwlekamy z podjęciem tego tematu z naszą drugą połówką tym większe może to mieć dla nas samych i naszego związku konsekwencje. Dlatego im wcześniej do tego tematu podejdziemy tym więcej potencjalnych przeszkód uda nam się pokonać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.